Sensei Agnieszka Kozak (wrzesień 2007 r.)

Przedstawiamy Wam fragment rozmowy z sensei Agnieszką Kozak, jaka odbyła się ponad dekadę temu. Proste pytania i odpowiedzi. Ta część rozmowy została opublikowana w magazynie informacyjnym Związku Sportowego o tytule „KARATE-DŌ TSUNAMI®” w 2007 roku. Sensei Agnieszka Kozak, to wyjątkowa osoba, posiadająca charakter i duszę wojownika. Swoją przygodę z karate rozpoczęła w Uczniowskim Klubie Sportowym w Warszawie.

Agnieszka Kozak doskonali się razem z nami już czwarty rok. Należy do najpilniejszych studetów UKS Karate-dō w Warszawie. Zaledwie trzy lata treningów wystarczyły do tego, by zdobyć wiedzę i uznanie wśród koleżanek i kolegów, które zostało potwierdzone pozytywnie zaliczonym egzaminem na bardzo wysoki stopień 5 kyū.

Jak to się stało, że rozpoczęłaś treningi Karate?

Na pierwsze zajęcia poszłam po prostu z czystej ciekawości. Co to tak w ogóle jest, co będziemy robić. Może też dlatego, że koleżanki szły i zapisałam się razem z nimi. Wtedy nie sądziłam , że to właśnie Karate spodoba mi się i zostanie moją pasją i tak jest do dziś. Mimo, iż osoby ,z którymi zapisywałam się na zajęcia, już przestały ćwiczyć, ja nadal z miłą chęcią chodzę na treningi, na których zawsze uczę się czegoś nowego.

Wydanie magazynu

Co podoba Ci się w Karate?

To trudne pytanie. Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym. Chyba najbardziej podoba mi się to, że  w przeciwieństwie do innych sportów w Karate nie ma tej „złej” rywalizacji, w której robi się wszystko, by być lepszym od drugiej osoby, ale przecież tak naprawdę w każdym z nas tkwi ta dobra cząsteczka rywalizacji, która motywuje i zachęca.  Karate to nie gra zespołowa. Tu pracuje się samemu na własne konto.

Marzenia związane z treningiem?

Sądzę, że nie mam dużych marzeń. Tak, jak każdemu Uke marzy mi się zdobycie ,,czarnego pasa”, chociaż wiem, że ten pas to tylko kawałek materiału, ale najważniejsze jest, to co ma się w głowie, dlatego też chciałabym w przyszłości zostać mądrym i doskonałym instruktorem, nie ważne z jakim kolorem pasa, ale z dużą wiedzą.

Czy można pogodzić naukę z Karate?

Chodzę do 2 klasy gimnazjum i mimo, iż mam bardzo dużo nauki tak gospodaruje sobie czas, by wcześniej odrobić lekcje, pouczyć się, aby później spokojnie móc iść na trening. Pamiętajcie: Dla chcącego nic trudnego.

Rozmawiał sensei Mirosław Pawliński