Największa wartość każdego klubu to członkowie, którzy w nim trenują. Relacja, przyjaźnie, pomoc i wzajemny szacunek to ogromne wyzwanie dla każdego prowadzącego. 26 lutego 2010 r. odbył się trening, taki sam… praktycznie, jak każdy wcześniejszy.

Po za jednym. Tego dnia sensei Mirosław Pawliński miał imieniny i wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał. Na trening przybył wspaniały, okazały misio. Wspaniały prezent i oczywiście zaskoczenie, że ćwiczący pamiętają o takich datach.

Daty dla mnie zawsze stanowiły wyzwanie. Ale to chyba sporo osób tak ma :–)) – mówił sensei Mirosław Pawliński. – To dla mnie prawdziwy zaszczyt i przyjemność, że pamiętacie. Bardzo Wam dziękuję!

Uczestnicy zajęć