Prof. Krzysztof Rybiński

W 2010 roku ukazał się po raz pierwszy magazyn SHODAN. Wśród materiałów, które w nim publikowaliśmy, był zapis rozmowy z profesorem Krzysztofem Rybińskim. Przypominamy ten materiał, bo właściwie nic nie stracił na swojej aktualności.

Jestem pewien, że ten sukces zawdzięczam po części cechom charakteru, które uformowały się podczas tysięcy godzin spędzonych w dōjō. To Karate nauczyło mnie mówienia tego, co myślę, uczciwości i solidności, zaufania do ludzi, umiejętności współpracy z innymi oraz chęci niesienia bezinteresownej pomocy.

Nie lubię mówić o sobie, bo jestem z natury skromnym człowiekiem. Jednak ponieważ moje doświadczenie życiowe może być pożyteczne dla dzisiejszych adeptów Karate, postanowiłem zrobić wyjątek dla magazynu SHODAN.

Na przełomie lat 70-tych i 80-tych chodziłem do jednej z praskich szkół podstawowych. Nauczyciele nazywali mnie zdolnym łobuzem; na zakończenie ósmej klasy miałem średnią 5.0 (wtedy piątka była najwyższą oceną). Ale przez „dobre” ze sprawowania, mimo najwyższej średniej w szkole, nie miałem czerwonego paska na świadectwie. Wcześniej byłem nawet zawieszony w prawach ucznia za łobuzowanie, ale ponieważ byłem dobry w nauce, skończyło się na groźbie kuratora i na pastowaniu podłogi w szkolnej bibliotece przez miesiąc. No i dostałem lanie paskiem od ojca; po latach doceniłem fakt, że rodzicom zależało na dobrym wychowaniu syna jedynaka. Niektórzy koledzy z klasy w tym czasie okradali kioski, ale szczęśliwie dla mnie oni poszli do zawodówek i zmarnowali sobie życie, a ja poszedłem do liceum i odniosłem sukces.

W szóstej i siódmej klasie byłem gruby (z tymi, którzy się ze mnie wyśmiewali, biłem się na przerwach – z różnym skutkiem). Ale w siódmej klasie miały miejsce dwa wydarzenia. Wyjechałem na obóz harcerski i w czasie wakacji schudłem 15 kilo. Gdy po powrocie zobaczyła mnie mama – zaniemówiła. No i w jednym z praskich klubów zobaczyłem film „Wściekłe pięści” z Bruce Lee – dwa lata przed kinową premierą „Wejścia smoka”, mojego ulubionego filmu po dziś dzień.