Zgrupowanie, podczas którego mogliśmy dokładnie zająć się różnymi tematami Karate, było po prostu ciekawe. Czas na kata, kihon-kumite i rozwiązania, które podczas treningów klubowych nie zawsze są ćwiczone.

Całość zajęć była tak ułożona, by praktycznie każdy mógł skorzystać. Dużym wyzwaniem stało się również poprowadzenie kilku zajęć przez wybraną grupę osób posiadających już nieco wyższe stopnie. Stanąć przed grupą i poprowadzić zajęcia wcale nie jest takie łatwe. Nie mniej to także nowe kompetencje dla ćwiczących.

Sensei Mirosław Pawliński cały czas nadawał tempa treningom. Oczywiście, zawsze ktoś narzekał. A to pogoda nie ta, a to treningów za mało, a to treningów za dużo… Gakusei Robert Kwiecień zawsze stał na drodze… każdego leniucha :–). Jakże miło było, zobaczyć całą grupę, kiedy szykowała się do egzaminu. Warto się uczyć więcej…